| |
To nieprawda
To nieprawda. Był zbyt dobrym bokserem, żeby nie trafić. Ale nie dosięgną! mnie ani jeden z jego piorunujących ciosów Wystarczyło jednak, że spadł na mnie jeden z tych o średniej sile, abym go mocno odczuł. Nie dawałem tego po sobie znać. Natychmiast błyskawicznie nacierałem, lokując całą serię prostych, potem zbijałem jego atak rękawicą i skontrowałem silniej. Doznałem uczucia jakiejś przebiegającej przeze mnie fali ciepła, wzmożonej bystrości umysłu, sprawniejszego funkcjonowania organizmu i zmysłów. Nieomylnie wyczuwałem atak, jego charakter. Wiedziałem, czy cios nastąpi z lewej, czy z prawej ręki i gdzie zostanie wymierzony. Gdy gong oznajmił przerwę, Stamm szepnął mi do ucha: - Masz wygraną walkę. Tylko ostrożnie! W drugim i trzecim starciu walczyłem nadal czujnie, jednak już nie atakowałem. Jengibarjan zrozumiał, że musi odrabiać zaległości. Porzucił więc wyczekującą postawę, zaniechał zupełnie defensywy. Tym razem groźba natknięcia się na kontrę była dla mnie mniejsza. To ja mogłem kontrolować. Nie wkładałem jednak całej siły w uderzenie. To nieprawda, że nie posiadałem nokautującego ciosu. U schyłku mojej kariery, gdy czasami nie byłem w formie, musiałem kończyć pojedynki przed czasem. I kończyłem je. Ale w walce z takim przeciwnikiem jak Jengibarjan, nie mogłem sobie na to pozwolić.
Krzesła | kredyty mieszkaniowe kalkulator | historia gospodarcza